Po szczegółowych ujawnieniach podczas wydarzenia Direct z okazji 40. rocznicy serii, remake The Legend of Zelda: Ocarina of Time na Switcha 2 spotkał się z mieszanymi reakcjami. Chociaż entuzjaści tacy jak ja byli zachwyceni, reakcja społeczności nie była całkowicie pozytywna. Osobiście byłem podekscytowany, gdy zobaczyłem, jak jeden z moich najbardziej ukochanych klasyków został zaktualizowany pod kątem nowoczesnego sprzętu, oferując ulepszoną grafikę i ulepszenia jakości życia, za którymi tęskniliśmy przez ostatnie kilka dekad. Jednak część publiczności wydaje się mniej entuzjastyczna, krytykując remake za nadmierną wierność, zachowanie mechaniki rozgrywki i projektu konstrukcyjnego oryginału.
Jedna znacząca zmiana odróżnia ten remake od oryginalnego tytułu N64, wykraczając daleko poza standardowe poprawki poprawiające jakość życia. Ta zmiana, która nie spodziewałem się, że będzie tak kontrowersyjna, nie zakłóca ani nie zmienia podstawowego przebiegu rozgrywki. Jednak w roku 2026 gracze wydają się coraz bardziej niezadowoleni z wciąż jednej z najprzyjemniejszych form interaktywnej rozrywki. W związku z tym wiele osób jest głęboko zaniepokojonych faktem, że remake Ocarina of Time zawiera pełne głosy w przerywnikach filmowych. Co więcej, zawiera specyficzny rodzaj aktorstwa głosowego, który stał się powszechnie nielubiany. Na szczęście istnieje proste rozwiązanie, gdyby Nintendo zdecydowało się je wdrożyć.
Ocarina of Time nie musi zmuszać graczy do „wytrzymywania” jej aktorstwa głosowego
Zelda: Ocarina of Time Remake wreszcie wyjaśnia zmianę, która najbardziej dzieli 1
Przyznam się, że do kontrowersji podchodzę z pewną niewinnością, zazwyczaj opowiadając się za optymistyczną perspektywą, nawet jeśli dany tytuł nie przyciąga mnie szczególnie. O ile aktywnie nie recenzuję gry i nie mam obowiązku wyrażać się krytycznie, moje nastawienie pozostaje w dużej mierze pozytywne, często do tego stopnia, że ekscytuje mnie tytuł, o którym niewiele wiedziałem lub którym w innym przypadku nie zawracałbym sobie głowy. Takie nastawienie naprawdę dziwi mnie, jaką reakcję wywołały nowo dodane przerywniki głosowe w „Ocarina of Time”, ponieważ uważam, że zmiana jest znacznie mniej znacząca, niż sugeruje to oburzenie. Moim zdaniem dodanie aktorstwa głosowego w rzeczywistości służy jako łącznik między wieloletnimi fanami oryginalnej wersji N64 a potencjalnymi nowymi graczami, którzy pojawią się pod koniec lat 20. XX wieku, biorąc pod uwagę, że współcześni gracze wydają się preferować bardziej kinowe prezentacje.
Jednak ta perspektywa jest nieco styczna do sedna problemu, ponieważ debata tak naprawdę nie koncentruje się na tym, czy dodanie głosu do przerywników filmowych „Ocariny of Time” uzasadnia skargę. W rzeczywistości ten aspekt stanowi tylko połowę dyskusji; sedno sporu leży w tym, jak bardzo podziałowy okazał się ten twórczy wybór. Gracze tacy jak ja nie mają nic przeciwko włączeniu, podczas gdy inni zdecydowanie się z tym nie zgadzają. Co więcej, krytyka nie dotyczy wyłącznie obecności aktorów głosowych, ale raczej specyficznego zastosowanego stylu.
Zelda: Ocarina of Time Remake wreszcie wyjaśnia zmianę, która najbardziej dzieli 1
Na przykład użytkownik Reddita, jayvancealot, stwierdził, że „po prostu gardzi tym oddychającym głosem w anime, który jest teraz tak popularny w dubach”, podając jako główny przykład remake * Ocarina of Time *. Co ciekawe, ten sam użytkownik zauważył również: „Zawsze wolę duby”, co tylko podkreśla moją tezę, że współcześni gracze skłaniają się ku kinowym rozwiązaniom, w których postacie sprawiają wrażenie odrębnych osobowości, a nie zwykłych chodzących okien dialogowych. Pomimo tego niuansu wiele komentarzy pod oryginalnym postem pokrywa się z plakatem, w których dzieli się swoimi przemyśleniami na temat wpływu współczesnych angielskich dubów na klasyczne, wcześniej nieme tytuły.
Ostatecznie włączenie aktorstwa głosowego ma na celu połączenie weteranów oryginalnej gry N64 z potencjalnymi nowicjuszami pod koniec lat 20. XX wieku, co odzwierciedla szerszy trend wśród współczesnych graczy, którzy preferują bardziej kinowe doświadczenia związane z opowiadaniem historii.
Użytkownik w dyskusji na Reddicie poruszył ważną kwestię, której wcześniej nie rozważałem. Deep-exit1594 zauważył: „Również efekty dźwiękowe klikania dialogów, szczególnie w niektórych bardziej uroczystych scenach, dodają coś, czego nie potrafię do końca opisać”. Po przeczytaniu tego od razu zrozumiałem ich znaczenie. Oryginał „Ocarina of Time” zawiera wiele kinowych momentów, w których cisza wzmacnia wrażenie, na przykład moment, w którym młody Link po raz pierwszy opuszcza Las Kokiri, a Saria zatrzymuje go w ostatniej sekundzie. Wciąż pamiętam ciężar tej spokojnej chwili i widzę, jak wprowadzenie aktorstwa głosowego może osłabić jej moc.
Czy denerwuje mnie to, że Nintendo zdecydowało się włączyć przerywniki filmowe z pełnym udźwiękowieniem? Zupełnie nie. Po pierwsze, nie widziałem wystarczająco dużo remake'u, aby stwierdzić, czy dodane głosy rzeczywiście „rujnują” wrażenia. Co więcej, teraz wolę postacie dźwięczne, chociaż nie mam problemu z czytaniem tekstu. Jedyny moment, w którym mam problem z zaakceptowaniem aktorstwa głosowego, to wtedy, gdy jest naprawdę kiepski, ale nawet wtedy będę cieszyć się grą, jeśli historia i rozgrywka będą na tyle mocne, że to uzasadniają. To powiedziawszy, nie jestem jedynym konsumentem, któremu można się podobać, i jeśli Nintendo rzeczywiście dąży do tego, aby remake „Ocarina of Time” dotarł do szerszej publiczności niż tylko ja, być może będzie musiało wprowadzić jeszcze jedną ostateczną korektę.
Ocarina of Time* może po prostu pozwolić graczom na wyłączenie aktorstwa głosowego
Rozwiązanie wydaje się tak proste, że jego sformułowanie wydaje się niemal zbędne. Nintendo mogłoby po prostu udostępnić przełącznik wyłączający aktorstwo głosowe. Zachowując napisy w ich obecnej formie i pozwalając, aby dialog toczył się dokładnie tak, jak w oryginalnym tytule, obie frakcje debaty byłyby usatysfakcjonowane. Gracze, tacy jak ja, którym podoba się słyszenie przemówień tych postaci po raz pierwszy, mogą włączyć dźwięk, natomiast ci, dla których cisza jest integralną częścią esencji *Ocarina of Time*, mogą cieszyć się tymi chwilami bez wokalizacji. Biorąc pod uwagę, jak bardzo ten remake wydaje się być oddany utrzymaniu struktury i atmosfery oryginału, wdrożenie takiej opcji byłoby wysoce logiczne.
Co najważniejsze, nie sądzę, że zaoferowanie takiego wyboru osłabiłoby początkową decyzję Nintendo o włączeniu aktorstwa głosowego. Głosy pozostaną dostępne dla nowych graczy i nadal mogą służyć jako ustawienie domyślne, jeśli Nintendo tak woli. Prosta zmiana pozwoliłaby jedynie rozpoznać, że *Ocarina of Time* ma różne znaczenie dla różnych pokoleń graczy. Dla wielu z nas te ciche przerywniki filmowe zapadły w pamięć na prawie trzydzieści lat, łącznie ze specyficznymi sygnałami dźwiękowymi towarzyszącymi każdej linijce. Jeśli utrzymanie tego konkretnego doświadczenia sprowadza się do dodania jednego ustawienia do menu opcji, trudno dopatrzeć się uzasadnionego powodu odrzucenia tego pomysłu.